Prysznic #9

Giewont, nieprzyzwoity sędzia z WhatsAppa oraz Malicka medytacja o przyzwoitości.

Cześć,

piszę o trzech rzeczach. Po pierwsze, zasmuciła mnie tragedia w Tatrach i zirytowała social-medialna wokół niej kotłowanina. Znów obrodzili, w setkach, jeśli nie w tysiącach, specjaliści od pogody, akcji ratunkowych i chodzenia po górach. Ciągle nie mogę zrozumieć, skąd bierze się narodowy pęd do wymądrzania się na każdy temat.

W newsletterze dyskretnie - to drugie - podrzucam (ironicznie) pomysł: warto zostać konsultantem od netowej przyzwoitości i zarabiać np. na nieogarniętych sędziach. Na koniec piszę o kinie i wierności ideałom w czasach ostatecznej próby.


ZASKOCZENIE

W przypadku każdej tragedii, a taką była straszna burza nad Giewontem, powinien obowiązywać dobry obyczaj niekomentowania dramatu w social mediach. W zamierzchłych czasach, kiedy użytkowników internetu można było policzyć na palcach rąk, w czasach obowiązywania net-etykiety, nie mielibyśmy do czynienia z potopem bzdur, głupich uwag, pseudo porad. Dziś każdy ma coś “mądrego” do powiedzenia. Podkusiło mnie by przejrzeć to, co obecnie piszą internauci na Twitterze. Breja.

Natknąłem się na jeden link odsyłający do artykułu specjalisty medycyny ratunkowej wyjaśniającego, na czym polegają obrażenia spowodowane przez porażenie piorunem i w jaki sposób poszkodowanemu można pomóc. Posłuchałem też radiowego wywiadu z przewodnikiem tatrzańskim, który opisał jak należy się zachować w górach.

Kucnij i złącz nogi razem. Jeśli to możliwe, odizoluj się od podłoża np. plecakiem. 

Przewodnik zasugerował, że warto byłoby zdemontować łańcuch prowadzące na szczyt i skończyć z przekonaniem, że góry są dla każdego.

To jedyne medialne materiały, które znalazłem i które miały sens. Reszta wypowiedzi to paprochy i dywagacje. Ogromna ich masa.

Nie było tam nas, nie znamy się, nie mamy nic mądrego do powiedzenia. Pozostaje cisza i współczucie dla bliskich.

Dlaczego tak niewiele wspomina się o praktycznych radach, które mogą ograniczy w przyszłości skalę podobnych tragedii? W mediach brakuje poradników oraz infografik. Że dramaty się wydarzą,  to pewne. Trzeba być przygotowanym. Z górami i naturą nie ma żartów.  

POMYSŁ 

Kursujące w necie zdjęcie roznegliżowanego sędziego, które, co było do przewidzenia, trafiło do tabloidu jako element hejtersko-sędziowskiego skandalu, sugeruje potrzebę przeprowadzenie wśród decydentów i ważnych person kursu korzystania ze smartfona, i social mediów. Znacie takie firmy? Może ktoś taką założy? Na Zachodzie zwalczanie cyberbullingu, minimalizowaniem skutków revenge porn, dbanie o pozytywny wizerunek w sieci to poważny biznes. W Polsce to jest żyła złota.

Ostatnie wydarzenia pokazują, że wysokiej rangi urzędnicy, politycy są jak dzieci z zapałkami. Ot, wspomniany sędzia, który śle komuś, WhatsAppem, zdjęcie ze swoim fiutem.

Szereg znanych person pisze i publikuje pod wpływem emocji to, co im ślina na język przyniesie, posługując się knajackim językiem. Jeśli myślą, że ich “prywatne” wywody nie wpadną w niepowołane ręce, nie zostaną skopiowane i puszczone w obieg lub nie wywrą negatywnego wrażenia, są w błędzie. Dziś ujdzie im to na sucho, ale za pewien czas wyciek spowoduje wizerunkowe spustoszenie.

Wszystko, co umieszczamy w necie może ujrzeć światło dzienne i być przedmiotem kontrowersji. Zależy od kontekstu i dynamiki zdarzeń oraz intencji, także tych osób, z którymi niby dyskretnie się kontaktujemy. Akurat nieporadność różnych ważnych osób, ich nieprofesjonalizm i niefrasobliwość, biją po oczach. Pamiętacie historię o “leśnym ruchadle”?

Z braku pod ręką konsultantów warto stosować się do prostej, uniwersalnej zasady: jeśli nie wiesz jak się zachować, zachowuj się przyzwoicie. W życiu i w internecie. 


INSPIRACJA

Rzadko czekam na film. Nie tym razem. W grudniu trafi do kin “Hidden Life” Terrence’a Malicka, oparty na losach  austriackiego rolnika i kościelnego, Franza Jägerstättera. Wstrząśnięty zbrodniami nazistów, odmówił służby w armii za co został zgilotynowany. Wbrew namowom hierarchów kościelnych nie podporządkował się faszystowskiej władzy. Społeczność uznała go za zdrajcę. Jägerstätter uważał, że Austria powinna stawić opór Hitlerowi i nie pozwolić się zaanektować. Nie był pacyfistą. “Hidden Life” to film o cichej odwadze, wierności i niespiesznej sprawiedliwości. Nakręcony w typowym dla Malicka rytmie i rozmachu. Nominowany do Złotej Palmy w Cannes. W 2007 roku Benedykt XVI uznał Jägerstättera za błogosławionego. 

To wszystko w newsletterze, który cyklicznie otwiera i czyta niecałe 50 procent z tych, którzy go subskrybowali. Około 30 procent ani razu do niego nie zajrzała. Pozostałe 20 procent zerknęło raz. Dziękuję i proszę o reakcje. Jeśli możecie Prysznic komuś polecić, będą wdzięczny. Zapewne będę go modyfikował.

pozdrawiam :)

P.S.

Jeśli ktoś mnie szuka, niech zerknie na Twittera.

@andrzej_jozwik

Loading more posts…