Co to znaczy "dobre życie"?

431 słów pod prysznicem

Na to pytanie pada wiele odpowiedzi. Żadna nie jest ostateczna.  Inaczej księgarskie półki nie uginałyby się od poradników. Filozofowie doszliby do podręcznikowego konsensu, a religijni hierarchowie zwołali zjednoczeniowy kongres.

Przy moim sceptycyzmie wobec tzw. uniwersalnych zasad, bronię przekonania, że dobre życie spełnia się w relacji do rzeczywistości. Jesteśmy trochę na nią zdani, ale i możemy ją kształtować. Dobre życie nie jest kumulującym się efektem robienia zakupów, posiadania fajnego mieszkania, regularnego jeżdżenia na wczasy i chodzenia do fryzjera.  Chcemy tego czy nie, istniejemy w relacji do innych i tylko badając to nasze “codzienne połączenie”, możemy szukać odpowiedzi. Co wnosimy do życia bliskich i społeczności, w której funkcjonujemy?

INSPIRACJE 

Po “Rozmyślania” Marka Aureliusza sięgają ludzie różnych branż i charakterów, mając ku temu rozliczne egzystencjalne powody.

Wystarczy, że masz chwilę, nie musisz wcale zmagać się z wielkimi wyzwaniami. Po prostu zwolniłeś i chcesz parę istotnych rzeczy przemyśleć. Ułożyć na nowo lub poszukać motywacji do zmiany albo do trwania przy tym, co ważne. “Rozmyślania” warto czytać na wyrywki.

W czasach antycznych zbiór cesarza stoika praktycznie nie był szerzej znany. Pierwszy ślad wskazujący na lekturę i dyskusję nim wywołaną, pochodzą z Bizancjum (X wiek).

POMYSŁ 

Za nami pierwsza tura wyborów. W drugiej, wskażemy prezydenta. Gdybym układał telewizyjną ramówkę, zaprosiłbym do studia wszystkich przegranych na rozmowę o kampanijnych doświadczeniach. Zapytałbym o wrażenie i poprosił o komentarze do licznych memów, których bohaterami byli pretendenci. Na koniec ustawiłbym ich do wspólnego zdjęcia. Chciałbym ich zaskoczyć i uwikłać w zwierzenia, zanim rozpierzchną się i pochowają, by przetrawić gorycz porażki. 

ROZCZAROWANIE 

To uporczywe trzymanie się hasła “normalność”.  Wszyscy o niej mówią i wyczekują jak Bożego Narodzenia albo obiecanej podwyżki.  Nigdy nie było normalnie. Epidemia nie przyszła i nie pożarła normalności jak smok owieczkę.  Wystarczy spojrzeć w przeszłość, porównać kultury i kraje. Białoruska normalność nie jest naszą normalnością, tak jak ta nasza - sprzed 30 lat - nie była normalnością mieszkańca Berlina. Zamiast “normalności” wolę termin “zmiana”, który sugeruje nie tęsknotę za czymś utraconym, lecz aktywny zwrot ku przyszłości. To “normalność” jest dziś utopią.  Przyszłość jest otwarta na nasze propozycje.


Rozczarowaniem jest dla mnie sposób w jaki władze Wrocławia podchodzą - od dekad - do problemu siedziby galerii BWA Awangarda. To, że obiekt, w którym funkcjonowała ona do zeszłego roku, jest w złym stanie, wiadomo było od początku XXI wieku.  A warto było problem zdefiniować jako wyzwanie i ująć w programie ESK 2016. Było wystarczająco dużo czasu na wypracowanie wzorca wychodzenia z kryzysu - przy współudziale artystycznego środowiska i mieszkańców Wrocławia. Jest gorzej: do prowizorki wynikającej z przenosin BWA Awangarda do sal na Dworcu Głównym PKP, dołożono perspektywę czekania 5-7 lat na nową siedzibę. Podobnych deklaracji z nieprecyzyjnymi terminami było w przeszłości wiele. Zazwyczaj prowizorka zamienia się stan trwały. 

Pozdrawiam, z nadzieją na zmianę,

Andrzej

Share

***

@andrzej_jozwik - piszę, nagrywam, montuję. Polecam uwadze cykl “Ciekawi ludzie w ciekawych czasach” i za subskrybowanie Prysznica dziękuję.