Prysznic 18#

Kasujemy konta w social mediach i lecimy po święcie do USA

Cześć,

jesień wszystko spowalnia. Jedynie zmierzch napiera. Ciemności jest więcej i więcej okazji do rozmyślań. Tradycyjnie zbieram to, co wpadło mi do głowy i umieszczam w newsletterze, trzymając się kategorii: inspiracje, zaskoczenia, pomysł.

INSPIRACJE

Social media trochę nam lat towarzyszą: Facebook ma 15 lat, Twitter jest młodszy. Każdy w jakimś zakresie jest na nie zdany: wykorzystuje w pracy lub neutralizuje nudę, scrollując w poszukiwaniu postów i zdjęć, których za chwilę nie będzie pamiętać.

Rozważcie i taki wariant, że social media to zło. Są butelką wódki, która kursuje pomiędzy ludźmi i pozwala rozkręcić towarzystwo. Jest dobrze do pewnego momentu, ale po nocy przychodzi kac.

Zaciera się wspomnienie Arabskiej Wiosny jako demokratycznego zrywu. Mało kto broni tezy o immanentnym wolnościowym charakterze internetu. Dziś media społecznościowe są opisywane jako paliwo, które napędza dezinformację. Zamiast współpracy mamy antagonizowanie, nękanie i mowę nienawiści. Dość przypomnieć całkiem świeże wydarzenia z naszego podwórka: histerię antyimigrancką i ruch antyszczepionkowców. Iluż ludzi im uległo.

Facebook definiuje się jako wspólnota (community), co jest tezą niedorzeczną, bo dwa i pół miliarda łączyć może niewiele lub prawie nic. Z samego faktu przynależności do online’owej zbiorowości nie wynika jakakolwiek powinność lub maniera traktowania siebie nawzajem serio lub fair.

Jeśli poczytacie manifesty Marka Zuckerberga, to zauważycie, że to sprawnie działające przedsiębiorstwo, traktuje on po misjonarsku. Nieustannie mówi o otwartym, różnorodnym świecie, wolnych ludziach, swobodnie się komunikujących i wspierających w realizacji dobrych spraw itp. To może się podobać - świat cierpi na deficyt dobra i optymizmu. Jednak ten miło brzmiący dla libertarian abstrakt, ginie pod naporem twardej rzeczywistości.

Odsyłam do książek, które problem zaufania do internetu, technologii i mediów, traktują krytycznie, ciekawie i wyczerpująco. Każda z pozycji dotyczy innego aspektu. Polecam szczególnie Laniera. W ogromnym stopniu, jako praktyk, miał on na myślenie o internecie - u jego zarania - największy wpływ. Teraz jest zdecydowanym krytykiem social media.

Jaron Lanier: Ten Arguments for Deleting Your Social Media Accounts Right Now

Andrew Keen: The Internet Is Not the Answer  

Evgeny Morozov: To Save Everything, Click Here: The Folly of Technological Solutionism

ZASKOCZENIE

Informacji, że będziemy latać bez wiz do USA towarzyszy przekaz, że sukces jest udziałem LOT i  naszych państwowych banków. Miały się włączyć w społeczną kampanię “Koalicji Wizowej” i finansować pracownikom składanie wizowych wniosków. Kto by z tego nie skorzystał, nieprawdaż? Tym samym, firmy wpłynęły na obniżenie wskaźnika wizowych odmów.

Jest parę wątków wymagających uwagi. Przede wszystkim, uruchomiony przez firmy automatyzm. Czy uszedł on uwadze strony amerykańskiej? Czy też przymknęła na nie oko, albo, po prostu, skrycie działaniom przyklasnęła? Ciekawi mnie, czy inne kraje sięgały po tego typu praktykę? Wreszcie, dlaczego wcześniej z tego rozwiązania polski rząd nie korzystał? Chciałbym poznać stanowisko amerykańskiej administracji. Może przesadzam z zaskoczeniem?

POMYSŁ

Ktoś zwrócił mi uwagę (powołując się na artykuł w Gazecie Wyborczej), że spora część osób pojawiających się 11 listopada we Wrocławiu na marszu organizowanym przez ultraprawicę, stanowią przyjezdni z okolicznych miejscowości. Że tak oto, dają wyraz obecności i aktywności, odreagowując jakby to, co niesie codzienność, a więc bycie poza, życie na "prowincji".

Jest w tym ziarno prawdy i chyba dotyczy to szerszego zjawiska - wystarczy popatrzeć jakie transparenty pojawiają się na trybunach podczas meczów naszej piłkarskiej reprezentacji. To przegląd miasteczek i wsi. To manifestacja potrzeby identyfikacji i przynależności oraz bycia wyróżnionym.

Chętnie przeczytałbym raport z badań socjologicznych, na użytek którego porozmawiano by z przyjezdnymi uczestnikami politycznego wydarzenia, wnikając w kontekst tego, co nimi kieruje. Może solidne sportretowanie tego środowiska przyniosłoby odpowiedź na pytanie, jak poradzić sobie z radykalizmem? Być może okazałoby się, że Wrocław powinien współpracować z władzami podwrocławskich miejscowości, skąd wywodzi się część radykałów i ich młody narybek?

Pozdrawiam,

miłego weekendu, udanego świętowania. Bez rac i jazgotu.

Share


Piszę, nagrywam i montuję. @andrzej_jozwik. Polecam uwadze cykl “Ciekawi ludzie w ciekawych czasach” i za subskrybowanie Prysznica dziękuję.