Prysznic #19

Algorytm zamiast wolnej woli. Seriale na jesienną chandrę.

Miałem awarię prysznica. Zmogła mnie choroba, stąd zaległości. I choć każdy dzień przynosi coś nowego, to jednak ilość rozmija się z jakością, więc to też tłumaczy newsletterowe zaległości. Tyle wyjaśnień, które, jeśli spojrzy się wstecz, w moim przypadku są rutynowym wstępem i zaproszeniem do lektury. To nic w porównaniu z tym jak powitał się z subskrybentami mój ulubiony rysownik, pisarz i scenarzysta Warren Ellis:

“Witam z delty Tamizy, skąd nie mam żadnych wiadomości, nic ciekawego do powiedzenia, absolutnie nic i prawdopodobnie powinniście zrezygnować z subskrypcji.”


ZASKOCZENIE

Nie maleje moje zdziwienie tempem w jakim (nieodwracalnie, aż do totalnego blackoutu) postępuje algorytmizacja życia. Najpierw i przede wszystkim w obszarze konsumpcji. Także kultury. 

“80 percent of viewing hours streamed on Netflix originate from automated recommendations. By some estimates, nearly 35 percent of sales at Amazon originate from automated recommendations”

Cytat pochodzi z artykułu, w którym profesor Kartik Hosanagar opisuje dylematy pewnego chłopaka i to w jakim stopniu jego rutynowe poranne czynności, oraz komunikacja z najbliższymi, są porządkowane za pomocą narzędzi opartych na algorytmach. Wyjście do kina, wybór restauracji, planowanie wakacyjnej wycieczki i przelotu samolotem, zakup pasty do zębów, perfum, spodni i modnej bluzy. Wszystko to powiązane jest algorytmicznie z rekomendacjami i nieustannie doskonalone. Na naszych oczach krystalizuje się figura cyfrowego anioła stróża i niewidzialnego przewodnika, który oszczędza nam wątpliwości, oszczędza wahań. W imię czego? W imię uwolnienia od męczących dylematów i powtarzalnych czynności, po to, by wydarty chaosowi czas wykorzystać, produktywnie, na “wartościowszą” aktywność. Sęk w tym, że i tu coraz odważniej wkracza algorytm, sugerując co robić. Patrz, co wybrali twoi znajomi. Mamy dla ciebie pomysł jak być bardziej fitness. Skorzystaj z ćwiczeń jogi. Pinterest nigdy cię nie rozczaruje.


 INSPIRACJE

Na jesienną chandrę najlepsze są mało znane seriale. Satysfakcja podwójna: poprawiają nastrój i jeszcze chwalisz sobie dokonanie odkrycia. 

Australijski “The Rake” z 2010 roku (do obejrzenia na Netflixie :D). Główny bohater (Cleaver Greene) jest prawnikiem, samotnikiem z wyboru. Birbant i ladaco. Idąc prostymi skojarzeniami - Hank z Californication, tyle że wyleniały i raczej bez perspektyw na zmianę losu. Facet upadki przyjmuje z godnością, podnosząc się na duchu kreskami kokainy i uciekając w hazard. W chwilach trzeźwości i wzmożonego skupienia inteligentny i wyszczekany. Serial to solidny, ironiczny, w formule kameralny, bez żenujących szarż lub potknięć scenariuszowych. Każdy odcinek przynosi dozę wariancji na temat relacji damsko męskich i rozważania etyczne. Mamy na przykład proces kanibala albo profesora oskarżonego o zoofilię, w których bohater powołuje się na prof. Petera Singera. Obejrzałem pierwszy sezon. Swoją wersję Rake’a nakręcili Amerykanie. Prezentowała telewizja FOX. 

Mam jeszcze w zanadrzu jeden sezon “Terries” (2010). Także do obejrzenie w wolnych chwilach, bo to rzecz niezobowiązująca. Z wyrazistymi i charakternymi bohaterami, do polubienia i zapamiętania. Recenzje zbierał wyśmienite, ale z niewiadomych powodów nie zdecydowano się go kontynuować. Dostępny gdzieś w odmętach internetu. Serial na Filmwebie wygląda tak. Pustka coś znaczy. Tym bardziej polecam. 


POMYSŁ

Pomysł mam na scenariusz komiksu albo animacji. Surrealistycznej w wymowie. Wszędzie ludzie z telefonami. Ulice, tramwaje, autobusy, sklepy, kawiarnie i poczekalnie, korytarze. Znaczy się, codzienność. Monotonne, przewidywalne i smutne. I nagle dzieje się tak, że w różnych miejscach i sytuacjach, ekrany w niektórych telefonach, trzymane w rękach różnych osób, zamieniają się w rodzaj okna, przejścia prowadzącego do innego świata, z którego jakiś głos zachęca, aby wejść “w głąb”. Tyle tylko, więcej nie zdradzę, co dalej się wydarzy.  Dopiszcie sami.

Pozdrawiam,

Andrzej

Piszę, nagrywam i montuję. @andrzej_jozwik. Polecam uwadze cykl “Ciekawi ludzie w ciekawych czasach” i za subskrybowanie Prysznica dziękuję.

Share Prysznic