Prysznic #37

Kogo warto naśladować, komu klaskać, a kogo nazywać klakierem.

Cześć,

I'm sorry – Stephen King's response to people who say it feels like we're living in one of his novels. Sometimes life is stranger than fiction. To zdanie ukradłem z amerykańskiego newslettera. Nie ma co płakać i utyskiwać. Trzeba pchać - z trudem - sprawy do przodu.


Warto więc się organizować, społeczny ferment spożytkować. Warto budować miasto, które jest odporne na kryzysy i wstrząsy. Miasto, które jest różnorodne. Warto tworzyć lokalne sztaby kryzysowe na poziomie osiedlowym. To wątki z rozmów, które nagrałem w ramach cyklu podcastów "Miejskie Potyczki". Ostatnio rozmawiałem ze Sławkiem Czerwińskim z Rady Osiedla Maślice. Wcześniej z założycielką Akcji Demokracji Weroniką Paszewską i Kubą Nowotarskim z Akcji Miasto. Trzy rozmowy i kolejnych 15 starych epizodów do posłuchania na Spotify.


Gdy myślę o lokalnych inicjatywach, które emanują pozytywną aurą, przychodzi mi do głowy:

- wrocławska spółdzielnia Panato, działająca na zasadach ekonomii społecznej. W 19 dni ekipa Panato uszyła i przekazała szpitalom 100 tys. maseczek.

- MiserArt: szczególne miejsce i kolektyw, pomagający tym, którzy wychodzą z bezdomności. Docierający z pomocą tam, gdzie jest ona potrzebna #streetworking

- Winnice Dolnośląskie. Przykład tego, jak w trudnej sytuacji można się sprawnie zorganizować, dbając o swój biznes i hobby.

Z winiarskim wątkiem wiąże się designerska błahostka - w sam raz na czas ptasiego romansowania.


Swego czasu karierę w mediach zrobił termin astroturfing. To po prostsza nowsza odmiana klaki. Zamiast spektaklu mamy internet i social media. A w nich celebrytów, polityków, influencerów, odgrywających swoje role i show. Żeby się utrzymać na powierzchni i prosperować, niektórzy wynajmują klakierów. Wikipedia wylicza konkretne specjalizacje:

pleureuse – kobieta potrafiąca skłonić publiczność do płaczu; nieodłącznym jej atrybutem była chusteczka często przykładana do oczu,

bisseur – specjalista od wywoływania bisów,

rieur – „rozśmieszacz” sali,

chatouilleur – prześmiewcy i krytykanci, jeden zaczynał temat, a drugi go puentował, wywołując na sali salwy śmiechu zupełnie niezwiązane ze sztuką, rozpraszało to uwagę sali i myliło aktorów.

Tacy, np. chatouillerzy przemieszczają się tabunami po Twitterze. Pod upatrzonym postem wzbudzając harmider, dezawuując autora, odstraszając innych.

Dawny szef klakierów (chef de claque) to dziś osoba prowadząca jednoosobową działalność gospodarcza, agencja reklamowa, sztab wyborczy lub po prostu ktoś, kto zebrał grupę internetowych harcowników. Niekoniecznie chodzi o kasę, wystarczy frajda z beki lub barter ze zleceniodawcą

Neron miał do dyspozycji pięciotysięczny oddział żołnierzy, który mu poprawiał mniemanie o sobie, klaszcząc i wiwatując na jego żądanie.


Jeszcze trochę o klaskaniu. W innym kontekście, który wiąże się zaskoczeniem.

Klaszczemy medykom za ich trud i zaangażowanie. Klaszczemy z balkonów, stojąc przed szpitalami lub przejeżdżającym karetkom. Można też - co często się dzieje - działać doraźnie: dorzucając się do publicznej zrzutki, fundując pizze ratownikom lub szyjąc maseczki dla szpitali. Publiczne wyrażenie uznania dla czyjeś pracy jest pięknym gestem, który jednoczy ludzi. Do klaszczących polityków, którzy w pierwszej kolejności odpowiadają za stan służby zdrowia, mam nastawienie głęboko nieufne. Politycy dzierżą w rękach realne instrumenty, więc nie powinni się zajmować klaskaniem. Zwłaszcza przed kamerami. To rodzaj spektaklu, który służy raczej poprawie wizerunku, a nie wspieraniu medyków.

Tyle.

Miejcie się dobrze. Oby kolejne dni przyniosły ulgę i w końcu przyniosły okazję do spacerów,

Andrzej.

@andrzej_jozwik - piszę, nagrywam, montuję. Polecam Twojej uwadze cykl “Ciekawi ludzie w ciekawych czasach” i za subskrybowanie Prysznica dziękuję.