Prysznic #6

Mieć gdzie mieszkać i nie narzekać.

Cześć,

zdarza mi się wkurzać i pomstować na fakt, że od 3 miesięcy borykam się z remontem domu. Robotnicy się ociągają, prace się przedłużają, kasy ubywa w tempie, nad którym trudno zapanować. Panie Andrzeju, pan rozumie, materiał się skończył, a tańszego nie polecam, bo barachło. Musimy kupić to i to, i jeszcze tamto też. A tu, to, to kupimy za tydzień. 

Dostałam maila od Anety, przyjaciółki mieszkającej w Australii. W liście parę ważnych zdań, które przytaczam, bo mają wpływ na opisany nastrój.

Zdarzyło się to wczoraj wieczorem. Wracałam do domu i na skrzyżowaniu wpadłam na znajomego bezdomnego - Michaela, który mieszkał w parku, do którego kiedyś chodziłam z synem. Michael oznajmił, że już nie mieszka w parku X i jakiś czas temu przeprowadził do parku Y. Chwile pogadaliśmy.  To niesamowicie ciepły, pięknie wypowiadający się facet. Na koniec Michael powiedział: OK, im going home (do parku).

Było to tak normalne, heartbreaking, że nie mogłam się otrząsnąć przez jakiś czas.

Zabrałem się więc za pisanie newslettera, traktując epizod jako INSPIRACJĘ. Chciałbym z dystansu spojrzeć na siebie, widzieć problemy w szerszym kontekście, uwolnić się od balastu tych emocji, które mylnie stawiają człowieka w centrum świata. Rany, nie jestem najważniejszy i to, co robię i to, co ze mną się dzieje, nie ma większego znaczenia, które przypisuję powodowany egoistycznymi warunkowaniami. Michael jest w ciężkiej sytuacji, która wymaga zmiany. Nie traci jednak hartu i dobrego nastroju. To mu pomaga, a nie przeszkadza, w radzeniu sobie z przeciwnościami losu. 


Myśląc dalej o domu. W ogóle, myśląc o jakości życia, podzielę się pewnym ZASKOCZENIEM.

Kalifornia jest trzecim co do wielkości stanem i 5 (!) gospodarką świata. Jakoś ten fakt jest do pogodzenia z innym, że np. w San Francisco blisko 2 tysiące osób pomieszkuje w samochodach. Nie z miłości do aut, z biedy. Od 2017 roku ich liczba powiększyła się o 45 procent! W każdym większym mieście są ich tysiące. Całe rodziny koczujące w busach na parkingach, poboczach dróg, podwórkach. Przez okrągły rok.

Przeciętne mieszkanie w San Francisco kosztuje ok. 1,7 mln dolarów. Miesięczny czynsz za jednopokojowe lokum wynosi średnio 3, 7 tysięcy dolarów. W Los Angeles odnotowano w ciągu roku 12-procentowy wzrost bezdomnych. Ich liczba w całych hrabstwie sięga 59 tysięcy. Mówimy o części Stanów, która uosabia gospodarczą prosperitę, high tech, rozkwit przedsiębiorczości i kultury startupów - pełnej optymizmu, afirmacji wolności, kreatywności.  Jeśli rozpędzona gospodarka wyhamuje, a bodźcem może być wojna handlowa z Chinami, to odczują to także ci, którzy dziś tryskają optymizmem, patrząc na świat przez pryzmat zawodowego sukcesu i awansu. Bo jeśli korporacja wypluje zbędnych pracowników, a bank upomni się o spłatę zaległej raty kredytu, gdzie trafią nadwyżki ludzi? Na bruk i do samochodów? Jakiś procent na pewno tak. Rok 2008 nie był wcale tak dawno.


Ten POMYSŁ być może sugeruje jakiś rodzaj antidotum na opisane powyżej bolączki. Powstał w głowach szwedzkich projektantów, a więc ma związek ze skandynawskim postrzeganiem zbiorowości. 

The Urban Village Project to osiedle funkcjonujące na zasadach współdzielenia, współodpowiedzialności i współwłasności.  Wspólna kuchnia, bawialnia, warsztat i plac zabaw. Całość pomyślana tak, aby prefabrykaty i wyposażenie można było ponownie użyć lub sprawnie recyklingować. Główny budulec - drewno. Mieszkanie zarządzane i opłacane z poziomu aplikacji w telefonie. Mieszkaniec decyduje, w jakim zakresie staje się jego współwłaścicielem, wykupując udziały. Coś w rodzaju spółdzielni albo kooperatywy, jednak bardziej dopracowane o takie aspekty, która skłaniają lokatorów do współpracy, tworzenia więzi, dzielenia się obowiązkami i życia w sposób, który minimalizuje obciążenie dla naturalnego środowiska. 

Zajrzałem na stronę projektu i pomyślałem, jaka szkoda, że wrocławskie wzorcowe osiedle WUWA 2 ma tak niewiele wspólnego ze wzorcem stworzonym przez projektantów The Urban Village Project. Ale przecież w tej sferze dopiero raczkujemy, zresztą bardziej jesteśmy skłonni kopiować niż wymyślać coś od podstaw.

To tyle. Jutro jadę do Sokołowska, by słuchać muzyki i odpocząć od Wrocławia. Będę mieszkać w namiocie.


Prysznic składa się z 3 modułów, swobodnie się przenikających lub autonomicznych. Pomysł, inspiracje, zaskoczenia. Podrzućcie coś czasami. Z góry dziękuję. Będę wielce rad, jak poślecie Prysznic dalej, znajomym. Pa!